Według statystyk, ponad 60% przede wszystkim młody pracowników w naszym kraju jest zatrudnionych na postawie umowy o dzieło lub umowy zlecenia. To umowy śmieciowe, które nie chronią praw pracowników, można je też łatwo z pracownikami rozwiązywać. Spopularyzowane zostały w latach 90. kiedy to rosnące bezrobocie, przede wszystkim wśród młodych ludzi wymusiło powstanie takiego schematu. Rozwiązanie to nie obciążało nadmiernie pracodawców, a pracownicy mieli w ten sposób możliwość przeczekania i poszukiwania właściwej etatowej pracy.

Dlaczego umowy śmieciowe są tak niekorzystne dla pracownika?

Umowy śmieciowe stały się bardzo korzystne dla pracodawców. Do dzisiaj pracodawcy unikają podpisywania umów o pracę ze swoimi pracownikami. Umowy śmieciowe nie zapewniają pracownikom takich samych przywilejów, jakie mają pracownicy zatrudnieni na umowę, pomimo, że wykonują tę samą pracę. Pracownik zatrudniony na postawie umowy śmieciowej nie posiada ubezpieczenia chorobowego, macierzyńskiego ani rehabilitacyjnego. Nie dotyczą też ich przepisy o nadgodzinach, okresie wypowiedzenia czy urlopie.

Pracownik zatrudniony na podstawie umowy śmieciowej otrzymuje ubezpieczenie emerytalne, rentowe oraz zdrowotne. Natomiast ubezpieczenie wypadkowe mają tylko pracownicy wykonujący swoją pracę w siedzibie zleceniodawcy.

Konsekwencje umów śmieciowych

Jedną z konsekwencji umów śmieciowych jest traktowanie, szczególnie młodych pracowników, rzeczywiście jak śmieci. Widać to szczególnie w handlu, gdzie wielkie korporacje, sieciówki zatrudniają setki młodych osób, najczęściej studentów i traktują je jak pracowników najgorszego sortu. Widać to po niewiarygodnej rotacji, rzadko który z młodych pracowników handlu, pracujący na śmieciówce, zostaje w jednym miejscu pracy dłużej niż kilka miesięcy. Najgorzej mają młode kobiety, które pracują niezwykle ciężko. Handlują, sprzątają, układają, zawiadują magazynem, noszą ciężary ponad siłę, niezgodnie z przepisami bhp. Zamiast wynajmować specjalną ekipę do ciężkich fizycznych prac, wykonują je młode kobiety. Konsekwencje można zaobserwować na oddziałach ortopedii.